Timeless 3

 To był chyba jeden z najbardziej leniwych weekendów tego roku!
Nos z mieszkania wychyliłam tylko 3 razy i to nie na długo...wcale mi to nie przeszkadza 
Czeka mnie baaardzo pracowity tydzień i mam nadzieje, 
ze strajki w tym tygodniu tylko w dziale edukacji... 

***
  A kuchnia się porostu zauroczyłam.
Biel, czerń i kilka naturalnych dodatków czyli to co kocham najbardziej!








Warto zajrzeć na bloga... jest tam jeszcze kilka pięknych katów!

Gwiazdki...

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam w jednym ze sklepów internetowych, wiedziałam, ze muszę je mieć. 
Jakiez bylo moje zdziwienie, ze tak szybko się pojawiły w mojej skrzynce...
na mój mały dywanik czekam już 2 miesiące
Wiec zamówiłam szybko by doszły przed świętami, a tu niespodzianka! 
W końcu znalazłam tez czas by pomalować moje jelonki... tak wiem jeszcze wcześniej i schowane już w pudle z ozdobami, poczekają jeszcze do grudnia... 
Zaczęłam powoli przygotowywać tez nasz kalendarz adwentowy.
Kto powiedział, ze on tylko dla dzieci? 
W tym roku wpadłam na pomysł, ze z M. zrobimy sobie taki nasz wspólny,
 niespodziankowy kalendarz.
Kazdy z nas przygotuje po 12 niespodzianek dla drugiej osoby.
 Prezenty to tylko drobiazgi, może być miły wiersz, upieczenie ulubionego ciasta, wspólne wyjście to muzeum, koncert, mila kolacja...już nie mogę się doczekać grudnia!
Na pewne pokaże, gdy już będzie gotowy...






Wy już myślicie o waszych ozdobach świątecznych?
 W Paryżu wysyp choinek w sklepach, ozdób itp.itd. Mi to wcale nie przeszkadza, bo bardzo lubię przedświąteczna atmosferę, przechadzanie się po straganach, picie grzanego wina...
Juz nie mogę się doczekać grudnia!

Milego tygodnia!

Bretania 2

Dzis kolejna porcja fotek z Bretanii i już niestety ostatnia...
Wspominałam, ze bardzo nie lubię robić zdjęć w niepogodę,
 kolory zawsze jakie przekłamane mi wychodzą
Moze zagłębie się kiedyś w tajniki fotografii...
Tymczasem kilka pierwszych zdjęć to Cap Fréhel. Półwysep z pięknymi zatoczkami i klifami jakich dożo na całym wybrzeżu Bretanii.

Jadąc tam nasz gps wariował i ciągle wyprowadzał nas dosłownie w pole :) 
Początkowo było jeszcze troszkę pogodnie, ale na naszym spacerze wśród wrzosów
 (niestety już przekwitnięte) dopadła nas okropna ulewa... 
Przemoczeni do suchej nitki musieliśmy wrócić do hotelu...miejsce piękne, gdyby tylko odrobina słonka nam potowarzyszyła..






Kilka zdjęć z Saint Malo

 
 W dzień wyjazdu rano pojawiło się słońce!
 Udaliśmy się do małego, rybackiego miasteczka Canale słynącego z przepysznych ostryg.


 



I to tyle z naszej malej wycieczki do Bretanii, mam nadzieje, ze jeszcze wrócimy, 
obowiązkowo z rowerami i uda się więcej zobaczyć tego pięknego regionu!



Timeless 2

 Poniższe wnętrze pochodzi z domku, który znajduje się na wyspie, 
do której mam ogromny sentyment. 
Nie leży w tropikach, wieje lekka bryza, brak tłumów turystów, zupełnie plaska, raj dla rowerzystów.
Wyspa to Ile de Ré położona nad Atlantykiem, tuz przy La Rochelle. 



Nie o wyspie miałam dziś pisać, a o domku który tam się znajduje.
Cegła we wnętrzach i biel to jedno z moich ulubionych połączeń.


 Szkoda, ze tylko kilka zdjęć udało mi się znaleźć, bo chętnie pobuszowałabym po całym domku!




Piękny taras. Dom musi rzucać się w oczy, bo zabudowa wyspy to głownie białe bielone domy z seledynowymi okiennicami.
Wanna jest po prostu genialna!
via
Do drewnianej podłogi, dużych okien i cegły mogę wzdychać od rana do wieczora!

Milego tygodnia! 


Bretania 1

Wszystko co dobre zawsze tak szybko sie konczy...
Kilka dni wolnego już niestety za mną, ale ciesze się, ze to dobrze spędzony czas. 
Baterie powinny być naładowane i gotowe do pracy i nauki na najbliższe tygodnie.

Tymczasem, kilka zdjec z dwoch cudownych miasteczek w Brenatnii Rennes i Dinan.
Dinan to piękne średniowieczne miasteczko położone nad rzeka Rence. Cudne malownicze kamieniczki, kolorowe okna, małe sklepiki z przeróżnymi skarbami...
 Warto zejść do portu uliczka Jerzual, tam znajdziecie najładniejsze kamieniczki.








W Bretanii byłam pierwszy raz, no zahoczylam kiedyś kawałek jadąc na Mont Saint Michel, ale nie miałam okazji odwiedzić żadnego miasteczka.
Zielone laki, pasące się krowy i kamienne domki kojarzą mi się ze Szkocja, którą tak pokochałam będąc na wymianie studenckiej...oj na pewno tu jeszcze wrócę!  

Po przechadzce po Dinan pojechaliśmy do Rennes.
Tu niestety pogoda nam nie dopisała i zaczęło strasznie lać...Warto odwiedzić starówkę i pobliskie uliczki z malowniczymi domkami. 
Moja uwagę przykuły liczne sklepiki z przepięknymi rzeczami dla dzieci.
Zdjęć niestety tylko kilka, bo aparat musiał wylądować w futerale.



Polecam blog Kasi, gdyby ktoś miał ochotę zobaczyć więcej zdjęć z Rennes ( i nie tylko).
Dzis tyle o krótkim weekendzie w pięknych miejscach.
Niebawem będzie druga cześć. 

Udanego tygodnia!