Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Travels. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Travels. Pokaż wszystkie posty

Wulkan Rinjani / Indonezja part 2



Trzy dniowy trekking na wulkan Rinjani nie do konca byl przewidziany w planie naszej wyprawy, ale kto nie lubi niespodzianek? Pozatym jak wspominalam, mielismy tylko "naszkicowany" nasz plan i moglismy sobie pozwolic na male odskoki. 
Bedac w porcie, z ktorego planowalismy wyplynac na wyspy Gili, z kazdej strony ktos do Nas podchodzil i chcial sprzedac doslownie kazda z mozliwych wycieczek. 
Z ciekawosci zapytalam ilez taka 3 dniowa imprea moze kosztowac 
i juz nie bylo mozliwosci ucieczki.
Orientacyjne ceny oczywiscie mialam spisane ( bez tego w Indonezji ani rusz), ale bylo to nie mala suma, dlatego tez zastanawialismy sie czy mozemy sobie pozwolic na taki wydatek juz na początku naszej podroży. Po dluuugich negocjacjach zdecydowalismy sie na skromna opcje 3 dniowego trekkingu. Z kazdej strony trąbią, ze mozliwosc wejscia na ta gore jest tylko z przewodnikiem i tragazami, jednak dla tych, ktorzy maja sile nosic ze soba plecak z calym ekwipunkiem namawiam do wyszukania informacji na roznych blogach podrozniczych i podjecia tego wyzwania. 
My niestety nie mielisy ani spiworow, ani namiotow, wiec byla to dla nas jedyna opcja.

Wonderful Indonesia

Jestem!
Juz od dwóch dni w domu.
 Walcze z jet lagiem i popodrozowym zmęczeniem. 
Jeszcze kilka dni i pewnie dojde do siebie. 
Tegoroczne wakacje na pewno będą niezapomniane.
Mnóstwo przygód, wrażeń, piękne widoki, bezludne wyspy,
 najbardziej wyczerpujący trekking mojego życia,  pyszne, tropikalne owoce,
 spotkanie oko w oko z waranami, cudne buddyjskie świątynie, spanie na łajbie
 i prawie codzienne pakowanie 100 litrowego plecaka juz za mna!

Mimo, ze na koniec naszej ponad 3 tygodniowej dostaliśmy w kość fizycznie,
 a podróżowanie w czasie końcówki ramadanu to nie łatwa sprawa
każdy dzień spędzony w Indonezji długo jeszcze będę wspominać, 
choćby tutaj dzieląc się moimi wrażeniami i zdjęciami.

Mam nadzieje, ze Was nie zanudzę! 


Les Châteaux de la Loire part 2

W niedziele spakowalismy nasz namiot wcześnie rano, 
by wykorzystac  jak najwiecej czasu na wyprawy rowerowe. Po szybkim śniadaniu w parku popedałowaliśmy kilkanaście kilometrów do Zamku Villesavin.
Nie należy on do żadnych Top Ten zamków nad Loara, ale mnie zauroczył swoja powozownia.
Poza tym w niedziele, odbywał się tam zjazd fanow starych pojazdów wiec moj towarzysz podroży koniecznie musiał odwiedzić to miejsce.  









Ostatnim zamkiem, ktory odwiedziliśmy w ten weekend byl Cheverny. 
Zamek pochodzi z XVII wieku, oprócz jego bogatych wnętrz, warto zajrzeć do oranżerii, wybrać się na spacer po ogromnym parku i koniecznie odwiedzić psiarnie.









Bylo na prawdę gorąco. Zazdrościłam psiakowi takiej wanny:) 
Powrot do samochodu byl ciezki. Kolejne kilkanaście km w sloncu, ale sciezki bardzo przyjemne. 
Prowadza głownie przez pola i lasy. 
Wszystkim wybierajacym sie w te rejony polecam zabranie swoich dwukołowców
 lub wypożyczenie na miejscu.
Na pewno jeszcze wrodzimy, bo zamków prawie 300 w Dolinie Loary.
Zwiedzanie ich w takim tempie bardzo mi odpowiada. 
Nie uczestniczę w żadnych zawodach i zdecydowanie bliżej mi do slow turism 
niż do bieganiny od jednego zamku do drugiego.
   


Mam nadzieje, ze to nie nasza ostatnia wyprawa w ten region! 
Weekend bardzo udany mimo, ze wyczerpujący fizycznie. 
W poniedzialek zaspałam do pracy i z pospiechu wyszłam w dwóch rożnych butach! 

Ten weekend zapowiada sie spokojnie. Pora ogarnąć 4 katy, odwiedzić farmę 
z truskawkami i pobliskie jezioro, wziasc przewodnik do reki i w końcu zaplanować wakacje!

A Wy jakie macie plany?  



 

Les Châteaux de la Loire

Ostanio dożo się u mnie dzieje, w związku z tym moje ograniczone wizyty w sieci.
Tak chyba będzie przez okres letni.
Wolny czas staram się wykorzystać na sportowo, a weekendy w odwiedzanie pobliskich miejsc.
Przede mna ostani miesiac pracy, a potem jedna wielka niepewność...
Tymczasem zabieram Was na mala podroż w okolice Blois. 
Spontanicznie na poprzedni weekend wybraliśmy się nad Loarę, by pozwiedzać kilka zamków.
Od dawna chciałam się tam wybrać, koniecznie z rowerami.

Nasz obóz (namiot, zbyt pozno wzielam sie za szukanie hotelu), rozbiliśmy
 niedaleko uroczego miasteczka Bloi
Miasteczko urocze (zreszta nie jestem obiektywna, bo kocham wszystkie male francuskie miesciny).








Poza zamkiem i przechadzka po mieście,  warto udać sie do Dom Magii. W Bloi urodzil sie slynny magik Robert Houdin. Mozna tam podziwiać pamiątki z nim związane i maszyny, które wykorzystywał w swoich pokazach. 

Z miasteczka udaliśmy sie wzdłuż Loary, a później przez las do zamku w Chambord.




Zamek Chambord jest wielkim dziełem architektury renesansu,  podobno Leonardo da Vinci był bezpośrednio zaangażowany w projekt zamku. Przypisywany jest mu projekt spiralnej klatki schodowej, w której dwie spirale schodów skręcają w tę sama stronę, ale nie krzyżują się ze sobą a zakończona jest latarnią w formie wieży, którą można dokładnie obejrzeć na dachu zamku również udostępnionym do zwiedzania.

Wokol zamku piekne tereny w sam raz dla tych, którzy lubią spędzać czas na dwóch kolkach.
Planowaliśmy udac sie tego samego dnia jeszcze do Chaverny, niestety zgubiliśmy sie gdzieś w lesie i musieliśmy przełożyć na niedziele.  
Mimo wszystko byl to bardzo udany dzień.
Przejeżdżaliśmy przez małe urocze wsie, lasy i pola. Na koniec dnia liczniki pokazały ponad 60 km.






W najbliższym czasie pojawi sie druga cześć wypadu!
Milego dnia!

Opactwo w Chaalis

Dawno mnie nie było, a to ze względu na krotki wypad do Polski
 i bardzo pracowity powrót.
Pogoda w maju w Paryżu nas nie rozpieszcza.
Pogoda dosłownie zmienia sie z minuty na minute.

Nici z wycieczek rowerowych i naszych ulubionych weekendowych wypraw. 
Wczoraj jednak się nie poddaliśmy i wybraliśmy się do oddalonego niecałe 40 km od Paryża na północ Chaalis, gdzie znajdują się ruiny opactwa (Abbaye royale de Chaalis), zamek i ogród różany z mnóstwem ich odmian ( niestety jeszcze nie wszystkie rozkwitły). 
Po więcej szczegółowych informacji zapraszam tu.






Tuz na przeciwko opactwa znajduje sie Mer de Sable, a kilka km dalej Senlis, urocze miasteczko. 
Przed świętami na placu przed Katedra odwiedzić można świąteczny kiermasz.





Oba miejsca są rzut beretem od zamku w Chantilly, a wiec spokojnie można zaplanować
wycieczkę całodniową odwiedzając wszystkie te miejsca za jednym razem lub dawkować tak  
jak my;) Wokół lasy i pola wiec można również wybrać się na spacer czy rower. 
Mam nadzieje, ze zla passa pogodowa w Paryżu w końcu minie, 

a następne wyprawy obędą sie bez bieganiny miedzy kroplami deszczu...

Milego tygodnia! 

Dla zainteresowanych regionem Picardie inne relacje z tego terenu tu i tu.




Spacer po Monschau

Dzis zabieram Was na spacer do jednego z dwoch uroczych miasteczek, ktore uwielbiam 
i znam prawie jak własna kieszeń. Udało mi sie je odwiedzic poraz kolejny w Wielkanoc.
Male i urocze miasteczka pewnie juz zauważyliście, 
ze uwielbiam ponad wszystko.
 Myląc, o krótkich weekendowych wypadach, rzadko na uwadze mamy naszych sąsiadów, a są tam na prawdę urokliwe miejsca. Ze względu na to, ze z Francji 
bliżej nam na zachód Niemiec, a dodatkowo mieszka tam moja siostra, znam tylko te okolice. 
Choć z chęcią wybrałabym się i w inne rejony Niemiec.

Tymczasem zabieram Was na spacer po Monchau...
Miasteczko położone w samym sercu gór Eifel, tuz przy granicy z Belgia. 
Wzdłuż rzeki Rury ciągną sie urocze uliczki z knajpkami, sklepikami, kamienice o fasadach z berlińskiego muru, które doprowadza nas do małego rynku.







Nad miastem królują ruiny zamku, latem odbywają się festiwale muzyki klasycznej.
Miasto przyciąga nie tylko swoim urokiem, ale znajduje się tutaj tez słynny młyn musztardowy Senfmühle, oraz huta szkła. Można go zwiedzać, a później w sklepie „firmowym” kupić kilka rodzajów musztardy od czosnkowej i tymiankowej, po jabłkową, miodową, czy pomarańczową
kończąc. Sa przepyszne! Moj ulubieniec to miodowa (zapasy zrobione!). 

Jest tez mały browar Felsenkeller Brauerei, gdzie piwo warzone jest wciąż 
według wiekowej tradycji. 
Tuz przy rynku znajduje sie słynny Rotes Haus (Czerwony Dom), w którym możemy znalezc ciekawe informacje o przemysłowym życiu miasta. Monschau w XVIII i XIX wieku znane przede wszystkim produkcji przedniego gatunku sukna, a historia rodziny, która zajmowała się jego produkcja zahacza również o Polskę.
Na koniec warto udać sie do huty szkła, gdzie zobaczyć można, jak to przed laty je produkowano.



A dla bardziej wytrwałych polecam spacer górami (!) wokół miasteczka. 

Mam nadzieje, ze choć troszkę zachęciłam do odwiedzania tego miejsca!

 ***

Milego weekendu!